Strona główna arrow Moja Afryka arrow Europa
w droge... Drukuj E-mail
niedziela, 16 październik 2005

 

z wczoraj...

 pozegnanie...

... i w droge...

Napisz komentarz (5 Komentarze)
Holandia Drukuj E-mail
wtorek, 18 październik 2005

Wczorajszy stop przez Niemcy to po prostu smigniecie. Dobre autostrady, piekne szybkie auta. Najciekawszy motyw to kierowca z Armenii, z ktorym rozmawialam po rosyjsku. Reszta bez niespodzianek, wszystko standardowo, gladko i przewidywalnie, nawet nie czekalam nigdy wiecej niz pare minut.

z Asia ogladamy mape Afryki

Dopiero w Holandii zrobilo sie ciekawiej. Zostaje wysadzona na obrzezach Groningen i probuje lapac stopa do centrum. Podjezdza do mnie starszy pan na rowerze, wyjatkowo jak na Holandie nie mowiacy slowa po angielsku. Zaczyna wypytywac dokad... Pokazuje mu adres. A on mi bagaznik swojego roweru... I w ten sposob docieram prosto pod drzwi budynku, w ktorym mieszka moja przyjaciolka Asia. No wlasnie... bo Holandia nie jest moze dokladnie po drodze do Afryki, ale dla Asi warto byloby zboczyc jeszcze dalej. Jutro ruszam dalej, a Asia mowi, ze wpadnie odwiedzic mnie w Marakeszu...

Zdjecie nieostre i nie obejmuje wszystkiego, bo siedze na bagazniku z duzym plecakiem na plecach, malym na prawym ramieniu, a wyciagnieta lewa reka robie zdjecie, kiedy starszy pan smiga ze mna uliczkami Groningen...

                                                                                       

        

Napisz komentarz (8 Komentarze)
na poludnie Francji Drukuj E-mail
sobota, 22 październik 2005

Przedwczoraj rano wyruszylam z Mastrichtu i po calym dlugim dniu na autostradach czterech krajow (Holandii, Belgii, Luxemburga i Francji), okolo polnocy dotarlam do Marsylii na srodziemnomorskim wybrzezu. No, w koncu mam wrazenie, ze uciekam nadciagajacej zimie - podczas kiedy z Holandii wyjezdzalam w polarze i kurtce, tutaj wystarczy Tshirt, a wokol rosna juz palmy.

I jak to czesto bywa w drodze, zaczynam juz doswiadczac spontanicznej goscinnosci. Ostatni stop przedwczorajszej nocy byl z ojcem i synem wracajacymi z koncertu z Marsylii. Zaprosili mnie do swojego domku na wsi a dzis ojciec spedzil pol dnia obwozac mnie po uroczej gorzystej okolicy i w koncu przywozac mnie do Nicei. Wiem, to znowu troche nie po drodze, ale nie moglam odmowic zaproszeniu, ktore wlasnie dostalam od Moniki, mieszkajacej tu Polki, ktora zaprosila mnie do siebie.Marsylia o polnocy

Teraz juz - ruszam w strone Hiszpanii, juz blizej Afryki...

Napisz komentarz (4 Komentarze)
troche kreta droga Drukuj E-mail
czwartek, 27 październik 2005

w AndorzeMoja trasa w strone Afryki nie prowadzi moze najprostsza droga, ale... wydaje mi sie ze najciekawsza. Bo przejezdzajac tak blisko Andory, nie moglam odmowic sobie odbicia i zahaczenia o ten niewielki, ale fascynujacy gorski kraj. Wspinajaca sie powoli droga odkrywala za kazdym zakretem coraz to piekniejsze krajobrazy. A w samej Andorze udalo mi sie zobaczyc dwa miasteczka zbudowane na zboczach gor, po czym... caly kraj otulila gesta biala mgla, a kolejny stop zabral mnie do granicy szybciej niz zdazylam sie zorientowac.

Dalej droga poprowadzila mnie na chwile z powrotem do Francji i w strone atlantyckiego wybrzeza, potem wzdluz polnocnego wybrzeza Hiszpanii i w koncu wczoraj do Portugalii.

lapiac kolejnego stopa


Jesli chodzi o stopa - nie mogloby byc lepiej. Czasem tylko musze troche poczekac, ale wiele razy wystarczy, ze podniose kciuka, a juz hamuje samochod! Ludzie wydaja sie troche zdziwieni, szczegolnie kiedy dowiaduja sie, ze przyjechalam stopem 'az z Polski.' To juz wydaje sie niektorym jak koniec swiata. A stopem dookola Afryki - to przerasta ich wyobraznie. Byc moze moja w tym momencie rowniez, z ta roznica, ze ja nie widze powodu dla ktorego nie mozna tego zrobic.

 

 

wzdluz polnocnego wybrzeza HiszpaniPoza tym droga dostarcza mi wszystkiego, czego potrzebuje. Nigdy o nic nie prosze, ale kilka juz razy pod koniec dnia zostalam zaproszona do miejscowych domow. Ostatni raz przedwczoraj w Hiszpanii, przez kobiete ktora jest mistrzynia Chi Qung oraz Tai Chi. Zaprosila mnie do swojego domu na wsi z widokiem na pola i ocean w oddali po dwoch minutach rozmowy. Rowniez nie jada zwierzat, zrobilysmy razem kolacje z tofu i zupa miso - rzeczami, ktorych nie znajdzie sie normalnie w zadnym innym domu w promieniu przynajmniej stu kilometrow. Niesamowite, jak trafia swoj na swego...

Tu w Portugalii, niedaleko uroczego miasteczka Guimarais, zatrzymalam sie u Emmy z Hospitality Club i jej rodziny. W galerii mozecie zobaczyc zdjecia z Porto, gdzie spedzilam dzis wiekszosc dnia. A jutro - w strone Lisbony.

Napisz komentarz (2 Komentarze)
z Portugalii do Hiszpanii Drukuj E-mail
niedziela, 30 październik 2005

lizbonskie tramwaje

Porto bylo sliczne. Rowienz mniejsze miasteczko Guimarais. I cala Portugalia, tak naprawde! A Lizbona, pomimo, ze rzadko gustuje w wiekszych miastach, tez okazala sie urocza, szczegolnie zolte tramwaje wspinajace sie po stromych uliczkach.

na atlancyckim wybrzezu 

Z atlantyckiego wybrzeza Portugalii, ruszylam na samo poludnie kraju, tam z powrotem do Hiszpanii i nad wybrzeze srodziemnomorskie, gdzie...

pierwsze spotkanie ze sloniem

Gdzie mialam pierwsze spotkanie ze sloniem! W Marbella, dokad dotarlam wczoraj wieczorem i gdzie zatrzymalam sie u Carmen i Stacy, ktorych poznalam tego lata, podrozujac z Bradem po Europie. Jest calkiem przyjemnie, kiedy wracalismy wczoraj ze spaceru po plazy do domu okolo pierwszej w nocy (tak, tu zyje sie innym rytmem, restauracje dopiero zaczynaja zapelniac sie na glowny posilek dnia okolo dwudziestej drugiej), bylo 22 stopnie. Aha, a slon... tak naprawde to plazowy prysznic! A Marbella, choc turystyczna, tez jest urocza, szczegolnie biale domy i uliczki starego miasta:

Marbella

To chyba moj ostatni dzien w Europie przed Afryka. Jutro Carmen i Stacy zabiora mnie na Gibraltar, gdzie zobacze, czy odplywaja moze jakies prywatne jachty w strone Maroka. Jesli nie - pozostaje pobliski, czesto kursujacy prom. Tak wiec, nastepna wiadomosc pewnie juz z nowego kontynentu...

Napisz komentarz (10 Komentarze)