Bilet w jedną stronę, dwa plecaki, niecałe sześćset dolarów, niewiele planów i dużo marzeń. Tyle mieliśmy ze sobą, kiedy wylądowaliśmy w Nowym Jorku. Była środa, siódmy października 1998 roku... Wiedzieliśmy jedno: chcemy objechać świat dookoła. CAŁY! Jak tego dokonać prawie bez pieniędzy? Jak to zrobić, aby jak najbliżej poznać ludzi i kultury przemierzanych krajów? Oczywiście - autostopem! Nie wyznaczaliśmy trasy – wybraliśmy tylko ogólny kierunek. Nie wczytywaliśmy się w przewodniki – naszymi przewodnikami byli kierowcy, którzy zabrali nas na stopa, ludzie spotkani na górskiej ścieżce, przypadkowo znaleziona mapa... Pozwalaliśmy wydarzeniom po prostu się wydarzać, a drodze prowadzić nas poprzez nowe miejsca, kraje i przygody. Nie wiedzieliśmy wtedy, że zajmie nam to... pięć lat. O tej mojej wspólnej z Chopinem najdłuższej do tej pory wyprawie możecie poczytać (i pooglądać) na naszej stronie poświęconej w całości tamtej właśnie podróży. Albo w książce:
|