Strona główna
Podziękowanie... Drukuj E-mail
piątek, 02 marzec 2007


Kochani,

minęło już tak wiele czasu, aż jest mi głupio, że tak długo czekałem jednak powrót myślami w te najcięższe w moim życiu chwile był i jest jeszcze zbyt ciężki...

Żadne słowa nie są w stanie wyrazić mojej wdzięczności za pomoc jakiej udzieliliście mi i Kindze w tych trudnych chwilach. Bez was - bez przyjaciół choć wirtualnie lecz blisko mimo wszystko, w środku Afryki, czułbym się bardzo ale to bardzo zagubiony.
Niech ta opowieść przybliżająca wam, choć nieudolnie, nasz ostatni moment, będzie moim dla Was podziękowaniem.


Pod koniec maja zeszłego roku szykowaliśmy się właśnie do kolejnego kursu w Grabniku gdy doszły mnie wieści o tym, że Kinga leży w szpitalu. Nie wiedziałem jeszcze co się dzieje, ale z niepokojem dzwoniłem do Ghany by dowiedzieć się o jej stan. Malaria - brzmiała diagnoza, jej stan jednak jakby się trochę poprawiał. Następny dzień przyniósł lepsze rokowania, lecz Kinga wciąż nie była dla mnie dostępna nie przez telefon. Joanna, która była przy niej opisała mi jej desperackie próby wydobycia z siebie głosu. Z przystawioną do ucha słuchawką próbowała coś mi powiedzieć... było chyba gorzej niż dzień wcześniej... Dzięki pomocy Filipa i moich przyjaciół z Grabnika, w krótkim czasie udało mi się dotrzeć do Ghany i przytulić do Kingi... jak się miało potem okazać, to były nasze ostatnie  w miarę świadome momenty. Z uwagi na jej pogarszający się stan przenieśliśmy Kingę do innego szpitala, gdzie był odział intensywnej opieki medycznej z prawdziwego zdarzenia. Tu jednak mogłem ją widywać tylko na krótkich wizytach... zbyt krótkich... Tu też okazało się, że muszę postarać się o leki, których szpital nie zapewniał. Tak też stałem się lekowym zaopatrzeniowcem. Latałem od apteki do apteki, by znaleźć to co było potrzebne by ją ratować. Nie były to małe ilości leków więc nie zawsze udawało się kupić wszystko w jednej aptece. Wraz z lekami powstały też ogromne potrzeby. Finanse zaczęły się kurczyć. Na Afrykańskiej stronie Kingi poprosiłem o pomoc... Nie liczyłem na jakiś wielki odzew, ale wiedziałem, że razem, razem może nam się udać i Kinga jeszcze nie raz będzie inspirować do rzeczy o których nawet nam się nie śniło...
Dzień za dniem, mimo zapewnień i najlepszych życzeń jej opiekunek, stan Kingi nie ulegał zmianie. Stabilność jednak miała wskazywać dobry kierunek. Coraz bardziej wsiąkałem w tutejszy klimat starając się znaleźć jakieś alternatywne rozwiązania, sprowadzić lekarzy na konsultacje... próbowałem robić co tylko mogłem, by pomóc jej powrócić.

W jednym e-mailu od znajomej Filipa - dostałem pytania jakie miałem zadać by móc jakoś dokładniej określić stan w jakim znajduje się Kinga, ewentualne rokowania. Wszyscy chcieliśmy wiedzieć i mieć jak najwięcej informacji, które nie tak łatwo było uzyskać od lekarz ją prowadzącej. Tego dnia, kiedy właśnie miałem się z Panią doktor spotkać i zadać te szczegółowe pytania, ta najmniej oczekiwana wiadomość ...
Kindze już nie można pomóc...
- jak to? znaczy... ma się lepiej? co się stało? nie rozumiem? możesz powtórzyć?
pierwszy raz w życiu poczułem coś takiego. Nawet nie wiem jak to opisać. Ciężar, przygniotło mnie, ból w sercu. Musiałem usiąść. Zaraz potem biegłem na salę. Kinga jeszcze na respiratorze.
- No co jest kochanie? przecież ty nie możesz... Kinga? Daj spokój obudź się, proszę... wciąż mokre oczy jak o tym myślę.
Telefon właśnie odmówił posłuszeństwa, Polski też nie specjalnie łączy... Pożyczyłem komórkę od pielęgniarki, musiałem, musiałem komuś to przekazać, komukolwiek, powiedzieć. Rozpacz, ale trzeba przecież zachować spokój. Przez głowę zaczynają mi przechodzić wspomnienia z nauk o umieraniu, które jeszcze nie dawno słyszałem od Namse Rinpocze w Grabniku.
Kinga niespiesznie, w Afrykańskim tempie, zostaje odłączana od wszelkiej machinerii, która nie była w stanie uratować jej życia. Jej biedne opuchnięte ciało... staram się by pielęgniarki zachowały się jak najbardziej delikatnie. Na zewnątrz Joanna, już wie, do niej chyba też zadzwoniłem. Nasze ostatnie z Kingą momenty, staram się by były jak najbardziej pełne znaczenia. Proszę by nie martwiła się tym co zostawia. Wszystkie sprawy załatwię, po domykam. Opłacę wszystkie długi i wszystkim się zajmę... Spokój i zaufanie teraz najważniejsze, spokój, że nie zostało już nic do zrobienia i zaufanie, że to co nastąpi to kolejna podróż, a przecież podróże to Kingi specjalność.
- To co będzie się teraz wydarzać, to nic innego jak twój własny umysł kochanie. Nie ma się czego bać, czym przejmować to co teraz nastąpi to tylko sposób w jaki manifestuje się jego najprawdziwsza natura. Po prostu ją zaakceptuj. Ty przecież najlepiej to potrafisz. Zawsze akceptujesz sytuacje takimi jakie są. Zrób to i teraz.
Do głowy przychodzi mi tylko Mani - mantra Wielkiego Współczującego wyrażająca miłość i współczucie wszystkich Buddów. Mam nadzieję, że pomoże ona Kindze pokonać spokojnie tę ostatnią bramę. Wiem też, że w Polsce, w Grabniku Sangje Njenpa Rinpocze - nasz cenny nauczyciel właśnie przeprowadza specjalny rytuał by pomóc Kindze w najlepszy możliwy sposób... Nikt nie zrobiłby więcej, więc jestem spokojny...

Gdy tylko udało się załatwić wszystkie formalne sprawy w otoczeniu przyjaciół z Ghany odwozimy Kingę na cmentarz.  Accra to jedyne miejsce w zachodniej Afryce gdzie przeprowadza się kremacje. Tu na dodatek w bliskim naszym sercom stylu - człowiek który wszystko przygotował szkolił się w Indiach.
Ubrany w odświętne Afrykańskie wdzianko przez łzy, z melodią malaiki w tle chodząc dookoła podpalam w wielu miejscach kremacyjny stos. To ostatni moment z Kingą. Płomienie strzelają do góry. Staram się robić zdjęcia by rodzina w Polsce choć trochę mogła poczuć tutejszą atmosferę. Po kilku godzinach możemy już odejść. Joanna przygotowała mały poczęstunek. Tu w Afryce pogrzeby kończą się zwyczajowo zabawą. Gramy na bębnach tańczymy. Znam z Polski jeszcze kilka Ghańskich piosenek. Złożone powiązania karmicznej egzystencji nie przestają mnie zadziwiać. Następnego dnia rano zbieramy prochy. Część tylko mieści się do urny. Resztę przyjmuje ocean...
Kinga od źródeł dotarła do końca podróży... a może do jej pierwotnego początku...?


Wasz Odzew na moją prośbę o pomoc był ... niesamowity (choć to zbyt ubogie słowo). To właśnie w Ghanie dowiedziałem się jak wielu ludzi podąża wirtualnie śladami Kingi... wasza szczodrość przeszła wszelkie moje oczekiwania. Wiedziałem, już po kilku dniach, że damy radę. Kinga będzie miała to czego potrzebuje by się wyleczyć. Los jednak miał inne plany i mimo naszych najszczerszych chęci, próśb i modlitw Kinga przetarła szlak, którym wszyscy prędzej czy później pójdziemy.
Miałem ogromne szczęście móc być przy niej w tych ostatnich chwilach. Miałem ogromne szczęście móc dzielić z nią kawał naszego wspólnego życia. Radości i smutki podróży tej wspólnej i tej z osobna. Każda z części naszej wspólnej wędrówki miała jakieś swoje znaczenie. Jestem Kindze bardzo wdzięczny, że ofiarowała mi swoją miłość, tak mimo wszystko...
Mówi się, że ludzie którzy są razem blisko przesiąkają sobą. Kiedy umarła Kinga umarła także jakaś część mnie, lecz za to jakaś część Kingi wciąż żyje... we mnie.

Kochani, z całego serca...

dziękuję

chopin

P.S. resztą zgromadzonych funduszy zarządza teraz Fundacja Freespirit http://www.fundacjafreespirit.pl

Komentarze
...
Dodane przez Faraon w dniu - 2010-08-27 00:48:50
Przeczytałem książkę, przeczytałem stronę Kingi, jej rodziców, Chopina... 
To najsmutniesza historia na świecie 
Dodane przez Sylwia w dniu - 2010-05-28 00:00:44
Wiesz Kingo przeczytałam Twoje pamiętniki, nawet nie wiesz jak wiele razy martwiłam się o Ciebie, czułam piasek na pustyni, odganiałam się od sprzedawców dywanów, płakałam gdy sprzedałaś Tikę, czułam smaki i zapachy Twoich wegańskich potraw.  
Zwariowana kobieto! :) czy wiesz, że wciąż kusisz do wariactwa inne osoby? Może kiedyś poszukam Twoich śladów. 
Ty musiałaś tam być na Czarnym Lądzie, musiałaś podjąć tę misję, która wciąż dociera do wielu ludzi na całym świecie. 
 
dziękuję
Dodane przez Krzysztof K. w dniu - 2010-03-23 09:05:47
Po przeczytaniu książki zrozumiałem, że marzenia są po to by je realizować. Gdy dowiedziałem się o odejściu Kingi Płakałem jak bóbr i nie wstydzę się swoich Łez:).Dziękuję za naukę o marzeniach.
Dziekuję Wam!
Dodane przez Rallymen w dniu - 2010-02-26 01:11:04
Dzięki Wam można być bliżej nieba...
Kinga!
Dodane przez Sonia w dniu - 2010-02-24 16:55:09
Kinga! 
Niecały rok temu przeczytałam książkę o Waszej wyprawie dookoła świata.Byłam zachwycona:) A przed chwilką szukając informacji o Tajlandii natrafiłam przypadkiem na informacje o tym,że odeszłaś...4 lata temu... 
Wierzę w to,że po Drugiej Stronie wytyczasz nowe,piękne szlaki...I wędrujesz po bezkresach nieba... 
 
w drodze
Dodane przez jacol w dniu - 2009-09-23 18:42:31
mój przyjaciel,Sylwek Czerwiński jest od ponad dwóch lat w podróży dookoła świata. Martwię się o niego, bo jest fragmentami szalony, jak Kinga. Nie wiem, czy jest wspaniały jak Ona, ale takie emocje chyba są podróżnikom bliskie. Zapamiętują się w tym zdobywaniu terenów i czasem płacą najwyższą cenę... Warto pamiętać o Kindze, bo tacy Ludzie tworzą postęp. Strona mojego zwariowanego przyjaciela: kroplaswiata.blog.pl
Dziękuję i życzę wielu wielu sił
Dodane przez Młoda w dniu - 2009-08-18 01:29:24
Właśnie przeczytałam jak wielu moich poprzedników artykuł w NG, trudno uwierzyć w taki przebieg zdarzeń... Najbardziej jednak wzrusza mnie postawa wszystkich bliskich Kingi, dla mnie jesteście świadectwem ogromnej siły, wiary i przede wszystkim miłości dla której śmierć nie jest granicą i końcem tylko "ostatnią bramą" prowadzącą do kolejnego celu... Mogę tylko podziękować i życzyć Wam wielu sił, żebyście w chwilach zwątpienia pamiętali z jaką radością i szczęściem Kinga udała się spełniać marzenie o Afryce.  
Dziękuję
smutek, żal i... podziw
Dodane przez mala_czarna w dniu - 2009-07-02 15:35:06
nie pamiętam, kiedy było mi tak smutno... 
przeczytałam wszystkie relacje Kingi, później Chopina i rodziców Kingi - i jestem pełna podziwu dla nich i dla tego, co robią. 
Kinga musiała być cudowną osobą. Żałuję, że nie słyszałam o Niej wcześniej. Teraz mogę tylko czytać to, co zostało już zapisane i cieszyć się myślą, że odeszła spełniając swoje marzenie. Niestety niewielu ludziom jest to dane. 
 
Przekazuję Chopinowi i rodzicom Kingi wyrazy współczucia, ale też podziękowania - dzięki nim ciągle kolejne osoby będa mogły czerpać inspiracje...
Dodane przez Monika w dniu - 2009-06-29 09:46:20
Przeczytałam właśnie artykuł w National Geographic Traveler o Kindze. 
Jej historia mnie zadziwiła a jednocześnie wzruszyła. Kinga była naprawdę odważną kobietą. W sercu pozostał tylko wielki żal i smutek.... 
Składam kondolencje całej rodzinie i przyjaciołom Kingi.
Dziękuję i oddaję Wam głęboki pokłon
Dodane przez Andrzej w dniu - 2009-05-28 23:08:14
Kochani, nie napiszę nic, czego już ktoś inny tutaj nie napisał. OGROMNY żal, tęsknota i niewypowiedziana złość na ten sam los, który dawał Kindze tyle szczęścia. A potem jakiś dziwny spokój, którego to Ona mnie nauczyła. Przeznaczenie. Kinga - za to, że byłaś, jesteś i na zawsze już we mnie pozostaniesz - DZIĘKUJĘ! I Tobie Chopinie dziękuję, podziwiam i chylę głęboko czoła. Miałeś wielkie szczęście być blisko Kingi. W ogóle - wielka rzecz, a wy jesteście dla mnie prawdziwymi bohaterami!
podroz
Dodane przez Anka w dniu - 2009-05-23 18:38:47
Skończyłam właśnie czytanie "Mojej Afryki", z pasją, nie mogąc się oderwać, przeniosłam się w inny świat, piękną, pełną barw, uśmiechu i ciepła podróż. Kinga dowiodła, że jak bardzo czegoś pragniemy to wystarczy wyciągnąć po to rękę, zmobilizować siły i podążać za celem. Wraz z kolejną stroną ksiązki czuć że była szczęśliwa mogąc zrealizować swe marzenie i jest inspiracją dla wszystkich tych, którzy chcą podążać podobną drogą.  
Jest w umysłach wielu ludzi, opisane wyprawy jej i Chopina fascynują i pomogły zrozumieć świat, cieszyć się tym, że wszędzie są bezinteresowni ludzie dobrej woli. Dziękuję Wam za inspirację!
Dodane przez w dniu - 2009-05-15 20:52:11
"Współczuje, wielka tragedia, ale jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że z wyboru!  
Każdy z nas wybiera swoje ścierzki i podejmuje ryzyko, dokladnie, sama kiedys odpowiedziala że można zginąć przechodząc przez ulice, niestety jak ktoś podejmuje takie ryzykowne decyzje jak podróż autosopem do afryki ... brak mi słów!  
A po drugie, może jej organizm był wykończony tą idiotyczną, nawiedzoną wegańską dietą o której się tak rozpisuje w całym swoim pamiętniku.  
I jeszcze jedno jak możecie pisać że się modliliście, skoro wyrażnie widać że większość z was to nawiedzonne alternasy, które żyją na drzewach, są na kolejnej kosmicznej i mdnej alternatywnaj diecie i fascynujja was wszystkie buddy i allahy, pozatym co nasze i nam dobrze znane." 
 
Zawsze znajdzie się jakiś "Alternas", który uważa, że jego sposób na życie jest tym najwłaściwszym i najlepszym w danym momencie. 
Czy Kinga uczyniła Ci swoją wyprawą jakąś krzywdę? Czy komukolwiek uczyniła coś złego? Tak było jej pisane... Stworzyła , jak dla mnie, łańcuszek ludzkich uśmiechniętych, nie bojących się marzyć i realizować tych marzeń - ludzkich serc.  
Nie chcę poda tak wspaniałym tekstem zasiewać ziarenek niedobrych - szanuję Ciebie człowieku za Twoje zdanie, ale nie każdego stać na to, by zrobić tyle, ile zrobiła Kinga.  
Nie miała z tego żadnej korzyści materialnej, a media, póki jest sensacja, pamiętają, potem robi się cicho. dlatego dla mnie zawsze była, jest i będzie WIELKA. Nie bała się nazywać rzeczy po imieniu. 
Uważam, że ogromny respekt należy się również Tobie, Chopinie - to również dzięki Tobie Kinga była taka, jaka jest, oraz rodzicom Kingi - bez Was nie byłoby tego wszystkiego. 
Kinga odeszła od nas w kwiecie wieku - tak było jej pisane, trzeba się z tym pogodzić i uszanować decyzję "Z góry".  
 
Malaika, nakupenda malaika.... 
 
Dodane przez lukasz w dniu - 2009-03-25 19:32:22
trzy tygodnie temu was poznalem przez ksiazke ktora dostalem a dzis dowiedzialem sie ze kinga odszla ,dlaczego los sie pomylil,dziekuje wam ze jestescie tacy wlasnie
Dodane przez Ania w dniu - 2009-03-15 12:18:22
Właśnie skończyłam czytać książkę Kingi z podróży po Afryce. Fascynująca jest wiara w ludzi jaką Kinga miała i otwartość na nieznaną przyszłość. Poza tym Kinga wspaniale opisuje swoją historię.
jesteście piękni
Dodane przez Ola w dniu - 2009-03-09 21:20:40
to co przeżyłam podróżując Waszymi, a potem Kingi śladami, wczytując się w Wasze przesłanie, to jedne z najważniejszych rzeczy jakie usłyszałam w życiu, jakich potrzebowałam usłyszeć... Chopin, dziękuję z całego serca, Tobie i Kindze, może i ona to słyszy? nigdy nie zapomnę tego wielkiego poruszenia gdy natknęłam się na Waszą historię i tego co ona we mnie zmieniła.
...
Dodane przez al w dniu - 2009-03-08 22:30:23
kilka lat temu to był może2005 kupiłam na jarmarku świętojańskim książkę "prowadził nas los" od dziewczyny, która tam stała i ją sprzedawała, przeczytałam tę książkę jednym tchem i zazdrościłam odwagi, nonkonformizmu, pełni życia... wczoraj wpadła mi w ręce ksiązka moja afryka a na zdjęciu znajoma twarz...po przeczytaniu okładki mało nie popłakałam się w księgarni...los nie jest jednak sprawiedliwy ...
KOCHAMY WAS
Dodane przez KAREN I DARIUSZ Z PERU Z POLS w dniu - 2009-02-15 17:32:06
JESTESCIE MARAVILLOSOS:) CZYTAM KSIAZKA I JEST SUPER A KINGA ZAWSZE PODROZUJE W KAZDY SERCE , BUZIAKI
skarb w rekach
Dodane przez daniel w dniu - 2009-01-31 23:51:14
oczywiscie prez przypadek dotarlem na te strony. czytelm, czytalem... po czym okazalo sie ze nie jest dobrze... ze jest zle. bardzo zle. powalilo mnie. przez koljennych kilka nocy wnikalem w temat w necie. dzis zamowilem ksiazki. obie. nie moge sie doczekac. chce was poznac jeszcze blizej. szkoda ze taki skarb wypadl ci z rak. bardzo szkoda
Dodane przez Wojtek w dniu - 2008-12-10 23:46:28
Przed chwilą przerwałem czytanie wspomnień Kingi z wyprawy do Lhasy - właśnie był dzień 6 maja 2003r. w książce "Prowadził nas los" - ..... i nagle łup! - w internecie znalazłem informację o tym, że Kinga nie żyje.... 
Książka - choć dopiero w Azji zaczęła nabierać wigoru, nagle stała się dla mnie wspomnieniem ostatniej podróży Kingi w opisane miejsca. Nagle poczułem tkliwość i bliskość do tej dziewczyny. I wytężam teraz uwagę, bo choć nie znam dalszej części książki to już wiem jak niedługo potem zakończy się jej podróż do Afryki.  
Kingo, los , który Cię prowadziłt, inspiruje do tego aby lepiej i sensowniej żyć. Dziękuję, 
Wojtek z Warszawy
Kingo jesteś wielka! Wielcy ludzie nie ż
Dodane przez Anna w dniu - 2008-12-05 20:17:50
Malaika ja wieżę że Ty jesteś z nami! T co zrobiłaś sama oraz z Chopinem jest wielkie! 
Jesteś dla mnie inspiracją! Trzymaj się! 
Ksiażka "moja afryka" jest po prostu piękna! ;)
Dodane przez Zasłuchana w dniu - 2008-11-25 22:04:12
Kinga jest najbardziej żywym człowiekiem, jakiego znam. Poznałam obydwie książki dopiero w tym roku. Nie wierzę w to, że jej nie ma... Jest kimś, kto jakby przeciął moją drogę dawno temu, ale nie zdążyłam się z nim zaprzyjaźnić...To ktoś, kto nadal żyje, tylko nie wiadomo gdzie. Dobra dla ludzi, wrażliwa dla zwierząt. Otwarta na świat. Mądra i skromna. Mój autorytet. Rodzice Kingi, Chopinie- myślę o Was, żebyście znaleźli spokój, żeby Wam się wiodło, żebyście byli szczęśliwi...
Dodane przez monika w dniu - 2008-11-15 09:55:41
Chopin,pamietaj, Kinga jest zawsze z toba gdziekolwiek sie znajdujesz....ona żyje z Tobie i we wszystkich tych, którzy pokochali Was przez Wasza podróż...trzymaj sie ciepło ;)
Jej własny wybór
Dodane przez Kasia w dniu - 2008-11-10 16:59:00
Współczuje, wielka tragedia, ale jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że z wyboru! 
Każdy z nas wybiera swoje ścierzki i podejmuje ryzyko, dokladnie, sama kiedys odpowiedziala że można zginąć przechodząc przez ulice, niestety jak ktoś podejmuje takie ryzykowne decyzje jak podróż autosopem do afryki ... brak mi słów! 
A po drugie, może jej organizm był wykończony tą idiotyczną, nawiedzoną wegańską dietą o której się tak rozpisuje w całym swoim pamiętniku. 
I jeszcze jedno jak możecie pisać że się modliliście, skoro wyrażnie widać że większość z was to nawiedzonne alternasy, które żyją na drzewach, są na kolejnej kosmicznej i mdnej alternatywnaj diecie i fascynujja was wszystkie buddy i allahy, pozatym co nasze i nam dobrze znane. 
Jeśli się komuś moja opinia nie podaoba, czy się z nią nie zgadza, OK. Jednak każdy ma prawo do własnego zdania.
przez łzy
Dodane przez chopin w dniu - 2008-10-23 20:07:10
czytam wasze komentarze i nie mogę pohamować łez... ciężko się czyta przez łzy 
Słowa, które tu zostawiacie to najpiękniejszy dar jakiego nigdy się z Kingą nie spodziewaliśmy. Jestem pewien, że Kinga też gdzieś tam się wzruszyła... chciałbym aby nasze serca jeszcze kiedyś się spotkały, takie marzenie, więc pewnie się spełni... do zobaczenia... 
Oby przyniosło to pożytek 
oby było znaczące
Dodane przez zuza w dniu - 2008-10-21 18:06:07
Pozno odkrylam Wasza ksiazke... Dzis pelna wrazen na swiezo zajrzalam na Wasza strane sprawdzic, czy ksiazka z podrozy po Afryce juz powstala...pozno odkrylam, ze Kingi juz nie ma.. 
Zal dlawi w gardle, twarz szczypia lzy...
Dodane przez Monika w dniu - 2008-10-08 19:03:14
"Jesli marzysz sam to tylko marzysz, jesli marzysz z innymi to tworzysz rzeczywistość" 
Życzę wszystkim,żebyście odnaleźli w życiu ludzi, z którymi będziecie mogli realizować swoje najskrytsze marzenia,bo to najwspanialsze co może spotkac człowieka, a Kinga i Chopin sa tego najznakomitszym przykładem. 
 
 
 
P.S: Myslę Chopin, że powinienes byc wdzięczny losowi za to, że miałes przy sobie tak wspaniałą kobietę. Wiem, że po stracie osoby, którą sie naprawde kochało najcenniejsze staje sie to czego sie od niej nauczyło, niech ta mądrość zawsze przyświeca Ci drogę, którą kroczysz.
Dodane przez Basia w dniu - 2008-09-16 21:30:06
Bardzo załuję, że nie trafiłam na Was kilka lat wcześniej tylko dopiero rok temu przeczytałam Waszą książkę. 
Teraz jesteście oboje w naszym domu :) 
A wraz z Wami wszystkie kraje, które odwiedziliście w podróży dookoła świata i wszyscy ci ludzie, którzy są uwiecznieni na stronicach książki. 
 
Dodane przez Guma w dniu - 2008-08-25 09:40:12
To sliczne... Ja podziwiam takich ludzi jak Kinga, ty... Odwaga... i wgl wszystkoo co dobre ;) 
 
pozdrawiam iebie
Dodane przez Mentecaptus w dniu - 2008-08-21 21:41:45
Tak wielu ludzi Ciebie kocha,żyjesz w ich sercach...
Dodane przez Oliwia Pulcyn w dniu - 2008-06-27 12:06:44
Mam nadzieję że w moim życiu spotkam tak fajnych i ciekawych świata ludzi... Podziwiam odwagę w realizacji marzeń, dostaliście od życia niesamowity dar.
Malaika ...
Dodane przez dots w dniu - 2008-04-29 09:34:28
... pokazałaś mi, że pomiedzy marzeniami a ich realizacją istnieje cienka jak bibułka granica. Ja też dziękuję i podziwiam na zawsze :) 
Chopin ... wiem, że jak to mawiają "all in all" to Ty jesteś najlepszym co Ją w życiu spotkalo :) Tobie też dziękuję.
Dziekuje...
Dodane przez Beata w dniu - 2008-04-27 00:18:19
Wlasnie skonczylam czytac najcudowniejsza relacje z podrozy - Prowadzil nas los...Poza oczywistymi wartosciami ksiazka ta ma do zaoferowania czytelnikom wspaniala filozofie zycia. Nie moge przestac myslec,jak latwo spelniaja sie marzenia,to Wy mi to uzmyslowiliscie.Ksiazka,poza niewatpliwa przyjemnoscia podrozowania z Wami,smakowania swiata, poznawania go i obcowania z cudami, ktorymi obdarza nas swiat, zmienila mnie. Tak, Kinga podarowala mi tak wiele cennych rad.Dziekuje Wam za te ksiazke... 
Peklo mi serce kiedy przeczytalam o odjesciu Kingi, ale za chwile pomyslalam,ze udala sie w najwspanialsza podroz,mieograniczona czasem i ptrzestrzenia... 
Chopin... 
Zycze Ci bys cichutko usmiechal sie do swych wspomnien i mysli i moze pewnego dnia powroci radosc zycia. 
...
Dodane przez lena w dniu - 2008-04-01 22:45:05
nie napisze nic czego nie wiesz badz uslyszales wczesniej,ale chce dolaczyc do grona tych,ktorym zapadliscie w pamiec. 
tak niezwykla,a jednak prawdziwa opowiesc o WAS pisana prostym slowem KINGI daje wiare,ktora ciezko mi okreslic. 
przezywalam kazdy kolejny kilometr z wami-chociaz tylko myslami i palcem po mapie-prawie czulam ciezar plecakow,smak owocow,zachwyt natura... 
na koncu ksiazki jest zdanie,ze bardziej bedziemy zalowac tego czego nie zrobilismy niz to co zrobilsmy-nie macie czego zalowac!!!ja zaluje bardzo wielu rzeczy,a jedna z nich jest to,ze tak pozno siegnelam po ksiazke o WASZEJ wedrowce. 
3maj sie CHOPIN i zyj pelnia zycia-bo wiem,ze potrafisz jak malo kto na tej ziemi;) 
...
Ostatni brakujący kontynent...
Dodane przez Marcin w dniu - 2008-03-23 21:30:16
Właśnie czytam Waszą książkę z wyprawy dookoła świata... Szczerze mówiąc bardzo ciekawiło mnie czym w tej chwili się zajmujecie... Internet potężnym medium jest, jednak czasami niestety można w nim znaleźć również złe wieści... Szczerze mówiąc w pierwszym momencie trochę mnie zmroziło. W drugim momencie pomyślałem sobie - brakujący kontynent... Takie domknięcie podróży... Mam nadzieję, że Kinga znajduje się duchem gdzieś w okolicach wysp San Blas - one chyba podobały się Jej najbardziej... Jednocześnie niezmiernie jest mi Ciebie Chopin żal - spotkać życiową partnerkę i tak szybko ją stracić...  
 
Pozdrawiam 
 
Marcin, 
 
PS - ostatni raz z takim zainteresowaniem czytałem chyba książki Kapuścińskiego
Dodane przez Paula w dniu - 2008-01-30 22:18:43
Najbogatsza w doswiadczenia podroz rozpoczela sie wraz z smiercia Kingi-jej wlasna podroz, obfitujaca w osobliwosci dane przez Boga poznajac sens przemijania i ziemskiej podrozy-jakze krotkiej podrozy.  
Dziekuje za Wasza charyzme, nadala inny wymiar mojemu zyciu. Dobitniej cieszac sie majestatem gor, bezkresem morza, gwaltownymi porywami burzy, zgielku zjawisk fizycznych.. kiedy ziema dobywa z siebie glos, 
Dziekuje, 
Pozdrawiam cieplo.
Dodane przez Aga w dniu - 2007-09-07 11:14:52
Wlasnie jestem w trakcie czytania waszej cudownej ksiazki ktora inspiruje mnie do tego aby nie przerywac mojej juz prawie 6 letniej podrozy do okola swiata. Bardzo czesto chce wszystko zostawic i wrocic do kochanej ojczyzny ,ale wtedy wasze doswiadczenia staja sie dla mnie wzorcem. Pierwszy raz jestem na tej stronie i musze przyznac ze doznalam 'szoku' czytajac ze Kinga odeszla. To takie nie realne....Lzy leja mi sie strumieniami....w ksiazce jestescie przeciez teraz w Boliwi;( Podziwiam z calego serca i gleboko w najglebszym tego slowa znaczeniu wspolczuje ze taka wspaniala osoba musiala odejsc.... 
Pozdrawiam z Nowej Pieknej Zelandii i trzymam kciuki by pozytywna energia byla z Toba.  
Dodane przez Emily w dniu - 2007-07-30 20:58:36
Właśnie wtedy, kiedy zdążyłam się przywiązac do Was... 
towarzyszę. 
w cierpieniu i smutku również.
Dodane przez edik w dniu - 2007-07-21 20:48:54
Czytałem Wasze relacje z tej wyprawy dookoła świata i podziwiałem Was za odwagę życia na jego bezdrożach. Chopin możemy się tylko domyślać co czułeś będąc wtedy, w Ghanie przy Kindze - to wspaniałe, że Wasza miłość była... sami o tym nam opowiedzie kiedy spotkamy się z pewnością w przyszłym życiu... 
 
Na niekończącej się nigdy buddyjskiej ścieżce....Karmapa ceno... 
 
Z wyrazami najwyższego szacunku dla Was... 
edik
...
Dodane przez Paulina... w dniu - 2007-07-09 13:33:32
Dopiero teraz się dowiedziałam....jakoś przez pewien czas przestałam śledzić wasze podróże i tu taka wiadomość....łzy same kapią mi z oczu....strasznie mi przykro....
Dodane przez as w dniu - 2007-06-28 22:06:31
Myśle o Was czesto
Historia Kingi
Dodane przez Sylwia w dniu - 2007-06-25 19:27:33
Dodanie/dokończenie: Taka charyzma, chart ducha dawana jest tylko wyjątkowym osobom. To niesamowite uczucie mieć świadomość jakiejś misji i dążyć do jej realizowania oraz widzieć szczęśliwe jej zakończenie. Czuć spełnienie w każdym jej calu, całym sobą, wszystkimi zmysłami a co chyba najważniejsze widzieć szczęśliwe twarze ludzi, którym daje się samego siebie. Niesamowity jest też inny bohater-Chopin, który z pełnym szacunkiem, podziwem, miłością opowiadał tę historię. Niewątpliwie chęć z Jego strony podzielenia się tą opowieścią świadczy dla mnie tyle, że oboje są wyjątkowymi ludźmi. Pokazują jak właściwie należy budować relacje między dwojgiem bliskich sobie osób i jak jednocześnie nie ograniczać się nawzajem i nie zabijać w sobie swych zainteresowań ale razem czerpać z tych własnych pasji dobro, które będzie budowało między nami wspólnotę, nową wspólną pasję. Sami dla siebie możemy stanowić pasję, jedno dla drugiego może być jego pasją. To piękne i dlatego Wam obojgu należą się podziękowania za tę historię, która sprawia radość i smutek ale daje też nadzieję na lepsze jutro, lepszy świat, lepszego człowieka. 
Dla Was Kinga Chopin fragment utworu POŚLUBIENI: 
(...)Miłujcie się wzajemnie, ale nie czyńcie z miłości więzienia. Choć napełniacie wzajemnie swoje puchary z jednego kielicha nie pijecie. Razem śpiewajcie i tańczcie radośnie ale bądźcie zawsze sobą (...). Darzcie się sercem lecz nie bądźcie metą dla siebie bo tylko samo życie może zaspokoić głód serca. Wciąż razem bądźcie, ale nie za blisko jak kolumny świątyni stojąc obok siebie, jak dąb i cyprys, które na siebie cienia nie rzucają. 
Moim zdanie taki właśnie głód serca czuła Twoja wybranka. To jest to zaspakajanie głodu serca. Twoja zaś postawa wzbudza podziw i szacunek. Ty jesteś tym, który cienia nie rzuca a potrafi zrozumieć; rzucić, wrzucić w tor wydarzeń i stanowić w tym wsparcie i podporę. Pozdrawiam. 
Historia Kingi
Dodane przez Sylwia w dniu - 2007-06-25 18:38:40
Ja pragnę odnieść się ogólnie do tej pięknej, prawdziwej, rzeczywistej, historii miłosnej. Opowieść o pasji Kingi i miłości do ludzi, świata, podróży usłyszałam w jakimś radiu (chyba Radio Józef) i muszę powiedzieć, że bardzo mnie wzruszyła, zafascynowała i pozostała głęboko w mej pamięci do tego stopnia, że opowiadałam ją niemal każdej napotkanej osobie. Historia pięknej miłości rozumianej w bardzo głęboki prawdziwie duchowy wymiar. Historia niemal książkowa, bajkowa. Ogromny podziw dla tak głębokiej pasji i sile realizowania marzeń, które wynoszą człowieka na szczyty człowieczeństwa i uczą miłości. Niesamowita opowieść, która jak najbardziej nadaje się na książkę a jeszcze może piękny scenariusz filmowy. Życzę powodzenia - Chopin, trzymaj się ciepło. Wytrwałości i odwagi w codziennym kroczeniu po Twoich ścieżkach życia.
Dodane przez Dobraanna, w dniu - 2007-06-11 23:40:46
Kingo, choć Ciebie nie znałam wywarłaś na mnie ogromny wpływ. Minął rok odkąd nie ma Cię fizycznie wśród nas ale gdzieś na pewno nad nami czuwasz. Zamieniłaś się w przyrodę egzystującą gdzieś obok nas: w śpiewające ptaki, wiatr wśród konarów drzew, szum morza, piasek pustyni. Nie zapomniałam o Tobie. Chciałam tu być dwa dni temu, w rocznicę Twojego odejścia ale nie udało mi się bo nie miałam dostępu do Internetu. Często o Tobie myślę i o kimś bliskim mojej osobie, kto umierał na moich oczach. Twoim bliskim musiało być bardzo ciężko. Śmierć jest tajemnicą a cierpienie uszlachetnia wtedy, gdy potrafimy się pogodzić z odejściem ukochanej osoby. Mi to zajęło trochę więcej czasu dlatego też bardzo podziwiam Twoją rodzinę i Chopina że potrafili dać sobie z tym radę. Pozdrawiam Cię gdziekolwiek jesteś. See you on the other side :-)
Dodane przez Kasia w dniu - 2007-06-09 18:00:41
Dzisiaj mija rok od momentu w którym postanowiłaś nas opuściić... 
 
ale wciąż dla wielu jesteś natchnieniem do podróżowania, poznawania nowych lądów, ludzi, samych siebie... Wciąż uczysz jak kochać innych, a przede wszystkim jak kochać życie, jak czerpać z niego to co daje nam najlepszego.. 
Kinga, wieżę, że wciąż podróżujesz, kochasz, przelewasz nadzieję w spotkanych ludzi, pomagasz napotkanym psiakom... dalej poznajesz zakamarki Afryki... 
 
Dziękuję Ci, za to, że pozwoliłaś nam tak długo oglądać świat Twoimi oczami...
zawsze
Dodane przez anelli w dniu - 2007-06-09 14:02:18
...już rok... Kinguniu - jak tam Twoja niebiańska podróż? Kochamy Cię mocno!
hm
Dodane przez mr.Fish w dniu - 2007-06-03 12:53:35
Prawde powiedziawszy widze to co ludzie nazywaja strata,lecz strata przy tylu myslacych glowach przestaje byc strata i staje sie wspanialym marzeniem.
Dodane przez Marzena w dniu - 2007-04-16 14:19:50
o waszej podrozy stopem dowiedzialam sie zksiazki ktora podarowal mi brat rok temu.. powiedzial ze koniecznie musisz przeczytac bo warto... moj brat mial szczescie oboje was poznac i zazdroszcze mu tego...  
 
Kinga i ty Chopin dales mi wiare w to ze warto wierzyc w swoje marzenia i dazyc do realizacji ich bo to jest mozliwe.. a to w duzej mierze dzieki wam chce realizowac sama siebie i wiem ze nie moge sie poddawac... 
 
Kinga zawsze bedzie mi jakos towarzyszyla i jest ona z nami... 
 
pozdrawiam cie Chopin i trzymaj sie cieplutko
Kinga
Dodane przez Krystyna Choszcz w dniu - 2007-04-12 08:31:20
Nie , to nie koniec... 
To był pierwszy etap Kingi misji . 
 
Zapraszam na stronę www.fundacjafreespirit.pl  
 
Jest duzo nowych wieści .. mozecie przeczytać Kingi zyciorys, obejrzeć część prezentacji z Kolosów, przeczytać moje relacje z podróży do Afryki - SLADAMI KINGI , z której wróciłam tydzień temu, obejrzeć najnowsze zdjecia z Malaiką ... 
 
W Akrze - miejscu, gdzie z szumem fal powedrowała w świat część Kingi prochów - powstała specjalnie stworzona dla fundacji piosenka " I'm free". 
To mój prezent dla Was wszystkich z mojej podróży do miejsc tak odległych,  
a zarazem tak bliskich....  
Zapraszam do słuchania naszej piosenki, by nabierać energii do działania  
i radości życia każdego dnia. 
 
Our beautiful dreams 
They give us wings 
 
Then we fly ... 
We fly
Koniec?
Dodane przez Ja w dniu - 2007-04-10 11:08:56
czy to już jest koniec? Tak wygląda finish historii o Kindze? Czy, Szanowny Chopinie, na tym zamierzasz zakończyć jej znajomość z nami, internautami?Uważam że powinieneś pisać o niej, dzielić się z nami informacjami, aby pamięć o tej wspaniałej kobiecie, która dla wielu obcych ludzi stała się wzorem, była ciągle żywa. Nie możesz pozwolić na to, by ktokolwiek o niej zapomniał. Pisz różne cieklawostki z jej życia, dodawaj zdjęcia i... i pamiętaj, że ona żyje na zawsze. Inaczej niż dotychczas, ale żyje.  
Prosze, pozwól nam lepiej poznać Kinge.
Dodane przez lawi w dniu - 2007-04-05 18:00:06
Dziękuje za to ile zrobiliscie...pozdrawiam
w niebie...
Dodane przez fil.. w dniu - 2007-03-24 11:31:46
Kochana.. wiem ze jestes w niebie.. wiem ze masz tyle spraw.. by czuwac.. by wedrowac.. i dawc innym inspiracje.. 
 
dalas mi kiedys jedno zdjecie.. na pozegnanie.. jest tu ze mna.. 
 
teraz chialem Cie prosic o jeszcze cos... zebys byla moim Aniolem.. 
 
wiem ze jestes tam w Niebie.. i ze juz bylas dla mnie.. zepsulem.. duzo psuje.. 
ale badz mi nadal.. prosze... Aniolkiem..
Dodane przez Danuta w dniu - 2007-03-21 19:08:01
Kinga w moim życiu znaczyła i znaczy bardzo dużo. Od pierwszej chwili, gdy trafiłam w internecie na Waszą stronę, poczułam, że jesteście mi bliscy. Śledziłam Wasze przygody, podróżowałam razem z Wami. To dzięki Wam odżyły moje marzenia. I to nie tylko o podróżach, ale również inne. Moje życie zmieniało się pod wpływem waszej wielkiej przygody. Uwierzyłam, że pomimo wielu straconych lat jeszcze może się wiele w moim życiu również wydarzyć. Kiedy Kinga zachorowała, bardzo to przeżywałam. Miałam Takie uczucie jakbym traciła własne dziecko. Ale kiedy odeszła poczułam jej bliskość jeszcze bardziej. I zrozumiałam, że Kinga żyje. Żyje w każdym z nas, w naszych myślach i czynach. I te wszystkie wypowiedzi ludzi, którzy znali Ją osobiście jak i tych, którzy tylko czytali lub słyszeli o Kindze świadczą o tym że Kinga żyje. Dziękuję Rodzicom Kingi za wszystko. Możecie być dumni z Kingi. Dziękuję za fundację, za wszystkie słowa na www i za emeile. I Tobie Chopin dziękuję za to, że znalazleś w sobie tyle siły, aby podzielić się tymi ostatnimi chwilami życia Kingi z nami wszystkimi.
...
Dodane przez bibi w dniu - 2007-03-10 00:08:29
ale Anioly nie umieraja... po prostu Bog chcial miec Kinge blizej siebie.. .moc usciskow...
smutno
Dodane przez Witek w dniu - 2007-03-08 23:38:29
dowiedzialem sie o Waszej wielkiej wyprawie jakis czas temu. pamietam ze kilka razy wchodzilem wtedy na strone sprawdzic co sie dzieje u Was. zupelnie niespodziewanie, kilka dni temu przeczytalem w wyborczej, ze Kinga odeszla. 
smutne.
Dodane przez iv w dniu - 2007-03-08 21:32:11
przyłączam się do podziękowań. 
 
"Kiedy umarła Kinga umarła także jakaś część mnie, lecz za to jakaś część Kingi wciąż żyje... we mnie"....  
 
również w sercach wielu z nas. myślę, że na zawsze.
Dodane przez w dniu - 2007-03-06 00:16:54
Dzięki Chopin. Wiem, że czasem ciężko się dzielić takimi wpomnieniami. Kinga, to jedna z bardzo nielicznych postaci, które mnie niesamowicie w życiu zainspirowały. Bardzo często myślę o Was i przygotowuję się do mojej następnej wyprawy :)
.
Dodane przez me w dniu - 2007-03-05 18:15:05
.. to pierwszy raz kiedy zagladam na ta strone.. wiesci z 2 marca to pierwsze co czytam...  
.. ze ktos kto jest mym dopelnieniem i zyje, w koncu do mnie przychodzi. splataja sie nasze rece, oddeh jest jeden. a gdy nagle odchodzi, znika pol mnie, samemu trzeba oddychac a to trudniej; pol ciala tylko a swiat ten sam! 
dziekuje za odkrycie glebi. przyjmijmy ja godnie. 
pozdrawiam serdecznie i zycze sil do dalszego stapania
Dzięki, Chopin, za te wspomnienia
Dodane przez w dniu - 2007-03-03 15:46:25
Potrafię sobie wyobrazić, co czułeś, żegnając się z Kingą, bo też byłam przy niespodziewanej śmierci bliskiej mi osoby, odczuwałam wtedy niespotykany nigdy wcześniej spokój, a chwile te były pełne znaczenia i - mimo żalu i bólu - piękne. Czułam, że to nie żaden koniec. 
Oboje jesteście pięknymi ludźmi. 
Znałam dziadka Kingi, wspaniałego, nieocenionego nauczyciela, żałuję, że nie zdążyłam poznać jego wnuczki, ale może kiedyś...
...
Dodane przez kala w dniu - 2007-03-03 03:29:08
Słowa pełne miłości... 
Z serca dziękuję. To piękne i głęboko wzruszające móc czytać o ostatnich chwilach Kingi tutaj i o tym jak Jej w tym czasie towarzyszyłeś. To z pewnością nie było łatwe aby o tym pisać. Tym bardziej pragnę Ci Szopenie wyrazić moją wdzięczność.  
Karolina-bębniarka.
Dziękuję
Dodane przez Joanna w dniu - 2007-03-02 13:21:08
Dziękuję bardzo.
Dodane przez Margot w dniu - 2007-03-02 11:47:32
To, czego doświadczyłeś, pozostanie, także w naszych sercach.  
Dziękuję. Pozdrawiam serdecznie.
dzięki
Dodane przez vik w dniu - 2007-03-02 09:19:37
Pytające myśli o czerwcowe dni Kingi pojawiały się po wielokroć z pewnością nie tylko w mojej głowie... Dzięki, że zechciałeś się podzielić tymi - tak osobistymi i trudnymi dla Ciebie - chwilami... Pozdrawiam, vik
Ja też dziękuję
Dodane przez Edyta w dniu - 2007-03-02 08:03:40
Dziękuję za Waszą wspólną Podróż. Nigdy nie zapomnę Kingi - bardzo wiele jej zawdzieczam i nadal czuje jej obecność w swoim życiu. Cieszę się, że mogłeś przy niej byc - wtedy... Jestem z Tobą myślą. Współczuję.  
Pozdrawiam 
Edyta 

Napisz komentarz
_AKOCOMMENT_WRITEPOLICY
Imie:
Tytuł:
Komentarz:

This image contains a scrambled text, it is using a combination of colors, font size, background, angle in order to disallow computer to automate reading. You will have to reproduce it to post on my homepage
Enter what you see: *
tips: hit Reload page before writing a text if you have difficulty reading characters in image

Powered by AkoComment 2.2 *** SecurityImage 2.2.5